Powiadają posłowie PiS, że „gajowy, pomocnik Tuska, drugoligowy wąsiaty”
Jednak wygrał wyścig do prezydentury z kontrkandydatem, który… Powiadają posłowie PiS….
Nic jednak nie zdobi tak jak powaga. Jeśli powaga ma stać się znaczącym elementem wizerunku warto spojrzeć serio, słuchać nie tylko naszych lokalnych graczy
Co mówi były szef francuskiego MSZ ( polityka zagraniczna była od dawna i pozostała poważnym tematem Francji), Hubert Vedrine, postać wybitna i nieszablonowa:
Zachód, który dominował przez pięć wieków, nie ma już monopolu na władzę i bogactwo. Natomiast w dalszym ciągu po obu stronach Atlantyku pokutuje myślenie, że Amerykanie dominują w gospodarce, finansach i zbrojeniach, a Europejczycy żyją w przekonaniu o swojej wyższości w kulturze i obronie praw człowieka. Zachód jest nadal ważny, ale skończyła się jego dominacja. Obama to rozumie, choć Amerykanie jeszcze nie. Sądzę, że to, co Obama zdefiniował jako politykę zachodnią w świecie pozbawionym dominacji, jest równie doniosłe jak założenia polityki Trumana po wojnie. Obama ma prawdziwą wizję tego, czym powinien być Zachód w spolaryzowanym świecie. To wymaga wyprowadzenia Zachodu z konfrontacji z islamem, rozwiązania konfliktu na Bliskim Wschodzie, wyjścia z Iraku na warunkach do zaakceptowania, rozwiązania problemu irańskiego za pomocą delikatnej polityki gróźb i wyciągania ręki, rozwiązania konfliktu w Afganistanie i Pakistanie. Przy uwzględnieniu szkód, jakie pozostawił po sobie Bush, trudno oczekiwać od Obamy lepszego działania. Natomiast widzę rozdźwięk między wizją strategiczną Obamy i postawą Hillary Clinton, gen. Jamesa Jonesa oraz Roberta Gatesa. Ich działania oceniam dobrze, ale brakuje im koordynacji strategicznej, brakuje im po prostu Zbigniewa Brzezińskiego.
A mówi to z perspektywy najwyższych urzędów krajów tworzących unię, To smutne co mówi, smutne wobec tego, co mówili nasi „najwyżsi kandydaci” w kampanii wyborczej.
Więc jeśli nawet przegrał mistrz, a wygrał polityk z drugiej ligi, to nie bij mistrza. Polityku, publicysto, dziennikarzu i TY jak ja prosty obywatelu. Bijąc mistrza lekceważąc znaczenie konkurenta – bijesz w siebie. Bijesz w Polskę. Niszczysz sens poważnej rozmowy o przyszłości. O Polsce, czyli o mnie i o Tobie mój drogi czytelniku.
Więc nie bij mistrza, szanuje siebie.
PS. Nie piszę o boksie, „boxing is an ultimate game”
