Aktor i rola

Posted by on cze 23, 2012 in Blog | 0 comments

Jeszcze zupełnie niedawno, już po upadku PRL-u, wielu z nas sadziło że artysta ma do spełnienia misję. Więcej, ze taką misję pełni!

Wydawało się, że magister sztuki wykonujący zawód „aktor” pełni posłannictwo, niesie ducha, budzi wzniosłe uczucia… W całości jest krynicą wiedzy, mądrości w związku z tym,  w sposób naturalny, pretenduje do pełnienia roli intelektualnego autorytetu.

Apogeum tego stanu był „bunt aktorów”, którzy odmówili grania w reżimowych radiu i telewizji, a nawet grania w filmach niektórych reżyserów. A potem stan wojenny się skończył, ale artyści – aktorzy, nadal uchodzili za prawdziwe sumienie narodu.

I tylko czasem, kiedy aktor przestawał „być w roli”, zdejmował kostium Hamleta, Dziennikarza, Konrada-Gustawa, a wypowiadał się prywatnie; zauważaliśmy chwilowy dysonans pomiędzy jego publicznym(scenicznym), a  prywatnym wizerunkiem. Nagle dostrzegaliśmy pustkę, błahość i jakieś intelektualne płycizny naszego ulubieńca.*

Chlubne skądinąd wyjątki Gustawa Holoubka, czy Zbigniewa Zapasiewicza trochę nas uspokajały, jednak nie zmieniały zasadniczo sytuacji.

Ostatnim politycznym akcentem byli artyści w pierwszym sejmie i senacie, ale ta kadencja ich rozczarowała, a politycy zawiedli i na szczyty władzy już nie powrócili.

Ci którzy na szczytach nigdy nie gościli z prawdziwą pasją zaczęli spełniać się w telenowelach, a na politycznych salonach pozostała jedynie „Amatorska Trupa Teatralna Wiejska i Okolice”.

Ci szlachetni amatorzy aktorskiej profesji nie mieli „problemu Hamleta” – tak nazwijmy to w uproszczeniu – od progu walili śmiało i własnym tekstem. Nikt nie miał wątpliwości, a w każdym razie dziś nie ma z pewnością, co do skali możliwości aktorów ATT(Amatorska Trupa Teatralna), są nikłe jeśli nie jeszcze mniejsze.

Wśród tych swawolnych amatorów znalazło się jednak kilku aktorów serio. Poważnie podeszli do zadań i zaznajomili się z sytuacją w jakiej funkcjonują, nauczyli się tekstów potrzebnych do pełnienia roli, nawet niektórzy zadbali o to, by ich wypowiedzi były czytelnie ułożone, dobrze wypowiedziane i przez to zrozumiałe. Zaczęli sprawnie i wiarygodnie funkcjonować w rolach, których się podjęli. Cóż jednak robić stało się jak zwykle! Po osiągnięciu prawdziwych sukcesów zapragnęli więcej!!!

Porzucili wyuczone role i zaczęli „mówić własnym tekstem”, czyli to co myślą i wiedzą na co dzień.* (tu odnośnik taki)
* Wtedy przypomnieliśmy sobie znaną nam z przeszłości sytuację….(op.cit.).

Oto kilka próbek wypowiedzi „ z głowy” artystów ATT:

„Jak słucham niektórych pytań dziennikarzy, to coraz bardziej zaczynam wierzyć, że ludzie pochodzą od małp.”

„ Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne!”

„Lech Wałęsa zuch! Starczy na tych dwóch. Tutaj stoi Lech! Starczy i na trzech.” – to poezja.

„Jak się uderzy w stół, to nożyce się otworzą i to piwo co się wylało trzeba wypić.”

I co tu Panie, komentować? Skąd tu lepszy finał brać???

Sławomir Olejniczak

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.